Baby-led weaning, nazywana w Polsce metodą samodzielnego wyboru, to zupełnie inne podejście do karmienia niemowląt. Zakłada, że dzieci rodzą się z naturalną zdolnością do prawidłowego odżywiania. Instynktownie czują, które pokarmy i w jakich ilościach są im danej chwili potrzebne. BLW bazuje na samodzielności dziecka, które od momentu, kiedy nauczy się siedzieć, pragnie samo odkrywać świat – w tym także świat smaków.
Uważa się, że niemowlę powinno żywić się mlekiem matki mniej więcej do szóstego miesiąca życia (w przypadku dzieci karmionych butelką ten okres może być trochę krótszy). Wielu rodziców w następnym etapie wprowadza papki: kaszki, zupki i różnego rodzaju przeciery, którymi maluch jest karmiony, nierzadko na siłę. Wiele dzieci nie lubi papek, a ponadto jest oczywiste, że półroczny maluch nie zdoła sam jeść łyżeczką. Zwolennicy BLW uważają, że znacznie bardziej zgodne z naturą dziecka jest samodzielne próbowanie jedzenia, które może ono wziąć do ręki, obejrzeć, a następnie – w naturalnym odruchu – włożyć do buzi i sprawdzić, jak smakuje. Zamiast więc faszerować pociechę nielubianą zupką-przecieranką, może warto posadzić je z całą rodziną przy stole i dowiedzieć się, co lubi?
Filozofia
U podstaw teorii BLW leży przekonanie, że ewolucja wykształciła w nas naturalny instynkt, który każe nam wybierać to, co dla nas dobre. Dotyczy to także jedzenia. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu doświadczył nagłej chęci na coś, czego zwykle nie jemy. Szczególnie często zdarza się to w czasie choroby lub w przypadku braków w organizmie. Jeszcze lepszym przykładem są kobiety w ciąży, u których zew natury jest szczególnie silny; słynne „zachcianki” przyszłych mam to nic innego, jak faktyczne potrzeby organizmu, których nie należy lekceważyć.
Nie powinno dziwić, że instynkt ten najsilniejszy jest u malutkich dzieci, nie skażonych jeszcze podpatrzonymi nawykami żywieniowymi, nie znających smaku słodyczy czy silnie przetworzonych produktów. Jeśli takiemu dziecku podamy przecier złożony z różnych składników, organizm nie rozpozna, co dla niego dobre. Jeśli natomiast damy maluchowi do wyboru różne rodzaje pożywienia, instynktownie wybierze on to, co najbardziej mu służy. Początkowo dziecko będzie próbować wszystkiego, ale część jedzenia wypluje, a po inne zacznie sięgać częściej, wybierając z pewnością te składniki diety, które są mu potrzebne do prawidłowego rozwoju i jedząc ich tyle, ile potrzebuje. Naturalna zdolność dobierania odpowiedniej diety kształtowała się przez tysiące lat. Dlatego nie działa prawidłowo przy sztucznych, mocno przetworzonych pokarmach, które znamy od kilkudziesięciu czy kilkunastu lat.
Kluczowe jest, byśmy uwierzyli w siłę naturalnego instynktu dziecka. Jego wybór diety może nam się wydać dziwny i przyprawić każdego dietetyka o zawał. Jednak dla naszego malucha w tym właśnie momencie jest to najlepszy wybór. Dajmy mu czas i możliwości, a sam najlepiej pokieruje swoim odżywianiem.
Jak zacząć
Najważniejsze jest, żeby maluch umiał już sam siedzieć. Myjemy dziecku rączki i sadzamy je w wysokim, stabilnym foteliku lub ewentualnie na kolanach dorosłego. Ważne, żeby mogło swobodnie ruszać rękami. Następnie w zasięgu rąk stawiamy jedzenie. Oczywiście przestrzegamy przy tym zasad zdrowego odżywiania: nie powinny to być hamburgery, frytki, rzeczy smażone, ostre, słone, słodkie lub ciężkostrawne. Ze względu na możliwości malucha, który przecież nie ma jeszcze wszystkich zębów, powinno to być pożywienie miękkie. Nadadzą się: gotowane warzywa, pieczywo, miękkie owoce – na przykład maliny lub banany – pieczone lub gotowane mięso, gotowany makaron. Najlepsze będą kilkucentymetrowe kawałki, które umożliwią dziecku wygodne trzymanie za jedną połowę, podczas gdy druga powędruje do buzi.
Na początku znacznie więcej będzie w tym zabawy i odkrywania świata, niż jedzenia – nie przejmujmy się tym. Do ukończenia pierwszego roku życia ważną częścią diety malucha jest mleko, inne składniki dochodzą stopniowo, w miarę rozwoju dziecka. Zapewnijmy mu spokój i odpowiednio dużo czasu na badanie nowego jedzenia i opanowanie trudnej sztuki spożywania posiłków. Stopniowo zabawa i eksperymenty zejdą na dalszy plan, ważne zaś stanie się samo biesiadowanie. To normalne, że część pokarmów zostanie tylko skosztowanych. Pamiętajmy przy tym, że decyzje żywieniowe malucha nie są podejmowane raz na zawsze; to, ze teraz nie potrzebuje np. mięsa, nie oznacza, że nie sięgnie po nie za miesiąc. Warto także zabezpieczyć otoczenie – dziecku założyć duży śliniak z rękawami lub ubranko, na którym nam już nie zależy, a na podłodze rozłożyć na przykład dużą gazetę. Nie przejmujmy się nadmiernie bałaganem – każda nauka wymaga trochę poświęcenia.
Czy to na pewno bezpieczne?
Zwyczaj karmienia niemowląt papką pochodzi z okresu, kiedy nowe pokarmy wprowadzano wcześniej, niż teraz – około 3-4 miesiąca życia. Tak małe dziecko rzeczywiście nie poradziłoby sobie z żuciem pokarmu. Jednak półroczniak da sobie z tym radę bez trudu, o ile jedzenie będzie miękkie, odpowiednie do rozdrobnienie dziąsłami lub rozmiękczenia śliną. Ryzyko zakrztuszenia jest takie samo, jak podczas karmienia łyżeczką. Naturalnie ze względów bezpieczeństwa nie należy dziecka podczas jedzenia zostawiać samego – tak samo, jak w żadnej innej sytuacji.
W doborze diety ograniczać nas powinien jedynie zdrowy rozsądek. Produkty dosładzane lub z innych powodów niezdrowe nie nadają się ani dla niemowlęcia, ani dla reszty rodziny.
Jeśli w rodzinie występowały alergie lub kłopoty z trawieniem, należy poradzić się lekarza.
Korzyści z BLW
Metoda samodzielnego wyboru, choć nazywana „innowacyjną”, wydaje się najbardziej naturalną na świecie. Choć autorkami znanej książki o BLW „Bobas lubi wybór - twoje dziecko pokocha dobre jedzenie” są Gill Rapley i Tracey Murkett, można sobie wyobrazić, że autorkami samej metody są nasze praprzodkinie. Dziecko, przyzwyczajone do nowych smaków i samodzielnego jedzenia, unika w ten sposób kolejnego nużącego etapu – przestawiania z karmienia zupką na samodzielne jedzenie obiadu. Jeśli maluch był karmiony piersią, cały proces przyjdzie mu jeszcze łatwiej, bowiem za pośrednictwem mleka matki przywykł już, że pożywienie nie zawsze smakuje tak samo. Dzieciom „butelkowym” może być trochę trudniej, ale BLW polecana jest również im, niekiedy wymaga tylko trochę więcej czasu.
BLW to wielka wygoda, ponieważ możemy gotować to samo dla całej rodziny i nie spędzać długich godzin z łyżeczką przed obrażonym antyfanem zupki z królika. A przede wszystkim mamy pewność, że dziecko je to, co mu służy, zgodnie z potrzebami swojego organizmu oraz w takich ilościach, jaki są mu potrzebne.
Podziel się swoimi wrażeniami z BLW na forum
Dodaj nowy komentarz